Rozdział VIII: Ćpun
Kiedyś stwierdziłem, że wszystko jest dla ludzi i wszystkiego warto spróbować. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak daleko można się posunąć, testując własne ciało i umysł. Z perspektywy czasu widzę, że to była młodzieńcza ciekawość, połączona z potrzebą zrozumienia świata i samego siebie. Chciałem poznać granice – swoje i cudze. Chciałem wiedzieć, co kryje się po drugiej stronie decyzji, które większość ludzi omija szerokim łukiem.
Najdelikatniejszą formą tego eksperymentowania były dla mnie narkotyki. Nigdy nie złapałem z nimi przyjaźni i jestem sobie za to wdzięczny. Wychowywałem się w mieście, w którym prawie każdy ćpał metaamfetaminę. To było coś powszechnego, niemal normalnego. Ręka rękę myje – nikt z tym nic nie robił. Układy i układziki funkcjonowały, funkcjonują i pewnie zawsze będą funkcjonować. Obserwowałem to praktycznie od dziecka, widząc, jak system potrafi być ślepy tam, gdzie powinien widzieć najwięcej.
Ten wpis to może mniej forma autobiografii, a bardziej przemyślenie o tym, co widziałem dorastając. Ćpuny przychodziły i odchodziły. Jedni znikali bez śladu, inni wracali – odmienieni, czasem lepsi, czasem złamani. Widziałem, jak ludzie potrafią się zmieniać – jak potrafią być świetni, kiedy w końcu rzucają, i jak potrafią się stoczyć, kiedy nie mają już siły walczyć. Ale w tym wszystkim najbardziej gardzę nie tymi, którzy upadli, tylko tymi, którzy przymykają oko. Tymi, którzy mają władzę, możliwości, obowiązek – a zamiast pomagać, wolą gnoić słabszych i biedniejszych. Bo łatwiej jest udawać, że problem nie istnieje, niż się z nim zmierzyć.
Dorastałem w tak zwanej dobrej rodzinie. Nie brakowało mi niczego, przynajmniej w sensie materialnym. Ale nigdy nie byłem pod kloszem. Nie dlatego, że moi rodzice nie próbowali mnie pod nim trzymać – próbowali, jak mogli. Po prostu ten klosz sam zniszczyłem i z niego wyskoczyłem. Chciałem zobaczyć świat takim, jaki jest naprawdę, bez filtrów i pozorów. Chciałem zrozumieć, dlaczego ludzie robią to, co robią, i jak łatwo można się zgubić, kiedy nikt nie pokazuje drogi.
Dziś wiem, że ciekawość to potężna siła. Może prowadzić do rozwoju, ale też do autodestrukcji. Wszystko zależy od tego, jak się jej użyje. I choć wiele rzeczy w życiu spróbowałem, to właśnie te doświadczenia nauczyły mnie, że nie wszystko, co jest „dla ludzi”, jest dla mnie.



Komentarze
Prześlij komentarz